Karol Jachymek, felieton z Gazety Festiwalowej

Polecamy Waszej uwadze tekst "W poszukiwaniu przyjemności" Karola Jachymka zamówiony do tegorocznej Gazety Festiwalowej.

👇👇👇

 

„Jesteśmy nieustająco otoczeni przez wizerunki seksualnych ciał” – od tych słów rozpoczyna się oficjalny opis spektaklu „To come (extended)”, zrealizowanego przez duńską choreografkę i tancerkę Mette Ingvartsen w 2017 roku. W spektaklu tym, będącym nie tyle kontynuacją, ile twórczym przetworzeniem jej wcześniejszej pracy „To come” (2005), zastanawia się ona bowiem nad problemem funkcjonowania cielesności i seksualności we współczesnym świecie, uważnie przyglądając się przy tym niejednoznacznym w swojej istocie relacjom pomiędzy tym, co w tej sferze publiczne i prywatne. „Nagiego ciała, wydzielin, skóry, cycków i tyłków nie zobaczymy już tylko nocną porą w podłych lokalach znajdujących się gdzieś za rogiem, wszystko to stało się zwyczajnym elementem naszego codziennego doświadczenia” – jak przeczytać można w dalszej części materiałów prasowych.

Rzeczywiście, nagość i seks każdego dnia szczelnie wypełniają (nie tylko) nasz horyzont medialny. Brian McNair zapewne stwierdziłby nawet, że żyjemy w czasach kultury obnażania. Nie narodziła się ona jednak wraz z reklamą, kinem, Internetem, mediami społecznościowymi czy dzisiejszą prasą, choć bez wątpienia to właśnie one przyczyniły się do jej intensyfikacji. Praktyka ta ma bowiem dosyć długą tradycję. Przyjrzyjmy się chociażby historii sztuki, przede wszystkim malarstwa i rzeźby, a zwłaszcza problematyce aktu obecnej w niej niemalże od samych jej narodzin. Patrząc na akty, odczytujemy je przecież zazwyczaj poprzez pryzmat piękna, siły, płodności czy innej wzniosłej symboliki, a tak naprawdę przedstawiają one po prostu nagie, stylizowane, z reguły seksualizowane ciała. Nagość jest tak powszechnie wpisana w nasze kody wizualne, że bardzo często jej nie dostrzegamy lub doszukujemy się w niej dodatkowych sensów.

W konsekwencji wszystkie te otaczające nas zewsząd reprezentacje (bez)pośrednio wpływają także na nasze zachowanie czy wyobrażenia. Świadczyć o tym może zresztą już sama choreografia naszych praktyk seksualnych. Przyjmowane przez nas pozycje, nawet jeśli wydają się nam indywidualne i spontaniczne, często wynikają przecież wprost z bogatego repertuaru scen erotycznych, pornografii czy przeglądanych przez nas poradników seksualnych, które z biegiem lat decydowały nie tylko o kształcie naszych pragnień, ale też, poniekąd, o obowiązującej wokół normie. To, co publiczne, ufundowało zatem prywatność. W tym sensie seksualność stała się więc kolejnym obszarem kontroli, jak zapewne rzekłby Michel Foucault.

Ten wyraźnie dotąd skodyfikowany pejzaż medialny na szczęście ulega jednak coraz silniejszemu rozproszeniu. Coraz częściej przecież docierają do nas przekazy mówiące na przykład o zjawisku pozytywnej seksualności, etycznej pornografii, jak choćby tej spod znaku Eriki Lust, ruchu body positive czy praktykach zrywających z dyskursem męskiego spojrzenia (male gaze), o którym pisała Laura Mulvey. W narrację tę niewątpliwie wpisuje się również spektakl Mette Ingvartsen. „Przyjemność stała się [dziś] koniecznością” – przeczytać można w materiałach prasowych. Owszem, z tego właśnie powodu powinniśmy dążyć do niej tylko wtedy, kiedy rzeczywiście sami mamy na nią ochotę i kiedy jesteśmy w stanie osiągnąć ją na naszych własnych warunkach.

Karol Jachymek – kulturoznawca, filmoznawca, doktor nauk humanistycznych, adiunkt w Katedrze Kulturoznawstwa Uniwersytetu SWPS w Warszawie. Koordynator, wykładowca i współtwórca School of Ideas. Zajmuje się społeczną i kulturową historią kina (zwłaszcza polskiego) i codzienności, problematyką ciała, płci i seksualności, a także wszelkimi przejawami kultury popularnej. Autor książki „Film – ciało – historia. Kino polskie lat sześćdziesiątych”.

 

8 października 2019